Wszystkie bajki i opowiadania   tutaj zamieszczone są mojego autorstwa.
Antoneta-Anna Bednarek 

" JUSTYNKA ŚNIEGOWA DZIEWCZYNKA "

2012-12-05 23:49:58, komentarzy: 1

„ Justynka śniegowa dziewczynka „


Pewnej nocy gdzieś daleko w świecie ,

na mapie zapewne to miasteczko  znajdziecie,

przybyła do lasu Pani Zima w  białych szatach,

białych pończoszkach, białych kozakach.

Otuliła ziemię całą puchową pierzynką.

Przechadza się teraz  leśną ścieżynką.

Wchodzi w głąb boru ciemnego .

Widzi chatkę pana gajowego.

- Myśli sobie - u gajowego znajdę schronienie,

w zamian spełnię każde jego życzenie.



Już stuka  do drzwi wejściowych,

otwiera je  młody gajowy .

Zaprasza do środka gościa swego,

nocnego, mocno strudzonego.

Proszę cię pani wejdź w me progi

zbierzesz u mnie siły do dalszej drogi.

Strząsnęła Pani Zima śnieżek z szaty białej.

Weszła lekkim krokiem do sionki małej.

Czysto tu i kolorowo.

Sionka pomalowana jest na różowo.

Małe okienko muślinowa zasłona zdobi.

Na wprost wejściowych drzwi wiszą jelenie rogi.

Z sionki wchodzi się do olbrzymiej sieni.

Pełno w niej doniczkowej zieleni.

Stoją tam duże  donice z kwiatami.

Ściany obwieszone są  trzykrotkami.

Widać, że żona gajowego dba o roślinki.

Rosną u niej nawet małe cytrynki.

Rozgląda się Pani Zima wkoło.

Jest tu czysto, przytulnie i wesoło.

Gajowy prowadzi gościa znamienitego

do dużego pokoju gościnnego.

- Usiądź proszę gościu drogi,

wypoczniesz w mym domku ubogim.

Zbudzę żonę, przygotuje wieczerzę,

kiedy się posilisz, pójdziesz leżeć.

-Nie budź żony. Niechaj śpi sobie.

O nocnym gościu rankiem się dowie.

Nie jestem głodna tylko strudzona,

przed oczami staje mi senna zasłona.

Przygotuję sobie sama posłanie

na tym puszystym pluszowym tapczanie.

Jutro porozmawiamy,

 lepiej się poznamy.



Poszedł gajowy do żonki spać.

Chciałby odpowiedź na wiele pytań znać.

Przewraca się na łóżku, wierci się,

Rozmyśla -ciekawe jak nasz gość się zwie?

Intensywnie się głowi

- co ta dama nocą w lesie robi.                         

Dlaczego przyszła sama?

Przecież widać, że to bogata dama.

Gdzie podziała sługi swoje?

Budzi żonę. Lepiej myśli się we dwoje.

-Żonko moja miła jakaś pani się zjawiła

we wspaniałym stroju ,śpi teraz w gościnnym pokoju.

Budzić cię nie pozwoliła, sama sobie pościeliła.

- śpij kochanie – żonka rzekła- rankiem się dowiemy

jaką damę w swej chacie przyjmujemy.



Obudziła się Pani Zima wczesnym rankiem.

W izbie pachnie już rumiankiem.

Żona gajowego rumianek parzy,

ze swym mężem wesoło gwarzy.

Pani Zima poszła do kuchni, wita gospodarzy,

siada na krzesełku, wraz z nimi gwarzy.

Gajowy prosi -wyjaw nam pani coś za jedna,

po twym stroju widać, żeś nie biedna.

Czemu po nocy błąkasz się sama, gdzie sługi twoje,

gdzie bagaże, stroje?

Jestem Zima .Przybyłam dzisiejszej nocy.

Mrozy, wichry oraz  śniegi mam w swej mocy.

Wystarczy jedno moje skinienie,

a spełnią każde me życzenie.

Gospodyni głos zabiera -śniadanie gotowe, do stołu prosimy,

przy śniadaniu sobie pogawędzimy.

Pani Zima z rozkoszą rozsiadła  się za stolikiem,

posila się teraz gorącym barszczykiem.

- Widzę smutek w waszych oczach

mówi Pani Zima urocza.

Zdradźcie jedno swe życzenie,

spełnię je za udzielone mi schronienie.

Brak nam tylko dzieciątka małego

do szczęścia  pełnego.

Na to Pani Zima odpowiada - widzę, że macie serca złote

dlatego przywiozę do was małą sierotę.

Nie ma ojca , ani matki,

nie ma także swojej chatki.

Tuła się po całym świecie.

Mam nadzieję ,że z chęcią je przygarniecie.

Żona gajowego łzy ociera - jakże radosna  to nowina,

napijmy się z tej okazji białego wina.

Od lat przeszło dziesięciu

marzymy o małym dziecięciu.

Teraz spełni się nasze marzenie,

serc naszych najskrytsze pragnienie.

Pani Zima powiada -zaraz ruszam po wasze dziecię.

Jutro wczesnym rankiem przed chatką je znajdziecie.

Dziękuję wam za gościnę moi mili,

oczekujcie teraz radosnej chwili.



Pani Zima odeszła, zostawiła nadzieję.

Czekają małżonkowie. O już dnieje.                                            

Wybiegają z chaty. Małe dziecię idzie w ich stronę.

Zmarznięte ,wystraszone.

Małżonkowie ręce wyciągają-chodź dziecię kochane.

Od dziś u nas zostaniesz. Zastąpimy ci tatę i mamę.



Dziewczynka mówi nieśmiało - Jestem śniegowa dziewczynka.

Mam pięć latek , na imię mi Justynka.

Pan gajowy prosi - wejdź Justynko do chatki.

 Damy ci nowe szatki.


 

Najesz się do syta, odpoczniesz po podróży.

Nie będzie ci się u nas czas dłużył.

Wesoło teraz w leśniczówce jest.

Cieszy się każdy zwierz,

bo zwierzęta lubią gajowego,

mają w nim przyjaciela swego.

Dlatego teraz się radują.

Justynkę leśną boginką obwołują.

Bawi się Justynka ze zwierzątkami

całymi dzionkami.


 

Okolicę zwiedza całą,

bardzo się jej tutaj spodobało.

Polubiła las cały,

zwierzątka ją pokochały.

Dziadkowie także pokochali Justynkę

małą śniegową dziewczynkę.

Dobra z niej dziewczynka. Pomaga w chacie

swej nowej mamie i nowemu tacie.

Czas szybko mija,  odchodzi mroźna zima.

Śniegu już prawie nie ma.

Zbliża się wiosna .Martwi się Justynka

nasza mała śniegowa dziewczynka .

Coraz gorzej się czuje. Co dzień coraz bledsza.

Gorąco jej , szuka chłodnego powietrza.

Słońce jej nie służy. Głowa boli, mizernieje w oczach.

Co będzie z Justynką –martwi się mama urocza.

Martwi się również Pan gajowy.

Szuka po lesie Pani Zimy srogiej.

Krzyczy głośno na cały las-

Pani Zimo dlaczego oszukałaś nas?

Nasza Justynka , dziecina kochana, droga

odchodzi za tobą Pani Zimo sroga.



Słabym głosem Pani Zima odpowiada-

Jest na to pewna rada:

Wyślijcie dziecię za morza, oceany,

w świat daleki nieznany.

Na biegun północny. Dziecię tam odżyje,

przed Panią Wiosną się ukryje.



Usłyszawszy to pędzi gajowy do chaty.

Wiedzie go  jelonek rogaty.

Wpada gajowy do izby- Justynka leży zemdlona,

bez życia, blada, pokurczona.

Na krótko siły odzyskuje.

Słabiutkim głosikiem  wykrzykuje-                                                        

żegnajcie rodzice kochani,

zostańcie teraz sami.

Powrócę do leśnej chaty

 kiedy przyjedzie mróz brodaty,

kiedy śnieg pokryje pola, łąki,

kiedy odlecą na południe słowiki i skowronki,

kiedy zamarznie staw przed chatą

wtedy wrócę -mamo, tato.

Tęskno mi będzie za wami

moi rodzice przybrani.

- Dłużej czekać nie możemy.

Wyjedziemy na północ, Justynce pomożemy.

Zaraz w drogę ruszamy. Pakują szybko walizki.

Czas odjazdu bliski.

Trzeba szybko ratować Justynkę,

Naszą małą śniegową dziewczynkę.

Pojedziemy za góry, rzeki, morza,

Tam,  gdzie jaśnieje polarna zorza.

Zebrały się zwierzątka. Przed chatą czekają,

kochaną Justynkę żegnają.

Wołają za nią - wracaj do zdrowia  Justynko,

nasza kochana leśna Boginko.

Dziadkowie przyrzekają domu pilnować,

zwierzątkami się opiekować.

Cała trójka weszła już do dorożki. Odjeżdżają,

na pożegnanie chusteczkami machają.



Pojechali na północ, gdzie Pani Zima króluje ,

swych poddanych śniegiem obsypuje,

gdzie zmarznięty jest wielki arktyczny ocean,

gdzie panoszy się mróz -Pani Zimy sługa pan.

Na północy Justynka odzyskała siły,

gości na jej twarzy uśmiech miły.

Lecz  czas wolno płynie.

Tęskno za zwierzątkami małej Justynie.

Zwraca się do ojca -Ojcze drogi minęło sporo czasu,

wracajmy szybko do naszego  lasu.

Tata ze smutkiem odpowiada -tam teraz lato, wróg twój srogi,

zimą wrócimy w rodzinne progi.

Doczekać się Justynka nie może

kiedy zawita zima w ukochanym borze.

Wreszcie dziadkowie napisali list do Justynki.

Wrzucili go do pocztowej skrzynki.

List to długi, radosne w nim nowiny.

Zawiadomienie o nadejściu mroźnej zimy.

Stęsknieni wrócili  do boru kochanego,

śniegową pierzynką pokrytego.

Radość panuje  w borze,

wrócili gospodarze.

Pan gajowy z żoną swoją

nadejścia wiosny się boją.                                        

Po długiej naradzie wyrusza gajowy w bór

by odnaleźć Pani Zimy dwór.

Chce porozmawiać z Panią Zimą.

Właśnie sanie jakieś minął.



W saniach siedzi Pani Zima w białych szatach,

białych pończoszkach, białych kozakach.

Krzyknął gajowy - stój zimo sroga- rozmówić się musimy,

nie chcemy  wiosną tracić naszej dzieciny.

 Uczynimy wszystko, by ocalić Justynkę

naszą kochaną śniegową dziewczynkę.

Justynkę bardzo kochamy.

Powiedz  Pani Zimo co uczynić mamy,

by Justynka z nadejściem wiosny zdrowa była,

promieniami słońca się cieszyła.

Pani Zima rzekła łaskawie- przez dwa lata  milczeć musicie,

wtedy ocalicie Justynce życie.

Będzie mogła żyć między wami,

radować się letniego słońca promykami.

Ciężka to próba , jeśli jej nie spełnicie

wszyscy w sople lodu się przemienicie.

Teraz wracaj szybko do chaty mój drogi.

Obwieść paniom wyrok srogi.

Późnym wieczorem wpadnę do was.

Jeśli na me warunki się zgodzicie , zacznę odmierzać czas.

Wraca gajowy wolno do chatki. Smutny, zatroskany.

Żona z Justynką  podbiegają do bramy.

Cieszą się z jego powrotu ,radośnie  witają

o wynik spotkania z Panią Zimą pytają.

Opowiedział gajowy przebieg rozmowy-

oznajmił im wyrok surowy.

Po naradzie zgadzają się  na żądanie Pani Zimy

- udowodnimy jej ,że dotrzymać słowa potrafimy.

W milczeniu żyć będziemy,

bo Justynkę uratować chcemy.

Ktoś stuka do chaty. Gajowy otwiera

Pani Zima   przemocą do środka się wdziera.

Gospodarze oznajmili jej swe postanowienie,

które przyniesie  Justynce ocalenie.

Pani Zima opuszczając las

zaczęła odmierzać czas.



Z nadejściem wiosny swe leśne gniazdko opuszczają,

na biegun północny podążają,

by tam przeczekać upały,

które w lesie nastały.

Wszystko czynią w milczeniu,

trwają w swym postanowieniu.

Lecz niełatwa to sprawa,

bo Justynka jest wszystkiego ciekawa.

Przybywa jej lat,

chce poznawać świat.

Rodzice pomni przestrogi Pani Zimy srogiej                    

milczą , by nie stracić dzieciny drogiej.

Pilnują ,by  Justynka milczała,

soplem lodu się nie stała,

by i oni w sople lodu się nie zamienili,

by w szczęściu i zdrowiu długich lat dożyli.


 

Minęły dwa długie milczące lata.

Justynka na stałe wraca do leśnego świata.


 

Promieni słońca się nie boi

Dumnie przed nimi stoi.

Cały las  się raduje,

radośnie wyśpiewuje.

Pani Zima sroga

Już nie zagości w chatki progach.

Mieszkańcy drzwi przed nią zamykają,

Do środka nie wpuszczają.

Doskonale pamiętają, że podstępna to Pani

Wiele serc potrafi zranić.

 

 

Kategorie wpisu: Bajki
« powrót

Dodaj nowy komentarz

  • Katarzyna 18:25, 11 grudnia 2012

    Bajka - bomba ! Moje dziewczynki powiedziały , że bardzo im się podobało :)

    Odpowiedz

Wyszukiwarka

Tytuły bajek
Alfabet
Bajeczka na dobranoc o piesku wyrzuconym z domu
Bezpiętek-ni ptak, ni ssak, ni ryba
Cudowny jawor
Czekoladowa kraina
Czekoladowa księżniczka
Czy ja jestem podobna do Japonek?
Dziwy
kaczka u fryzjera
Karolinka bardzo niegrzeczna dziewczynka
Kasztanowy ludek
Konkurs
Kotek z Białowieży
Krasnoludki
Krowa u dietetyka
Księżycowa bajka
Lekcja geografii
leśna jagódka
Magiczna rzeczka
Mali cukiernicy i babcia
Mali cukiernicy pieką muffiny jagodowe
Mateusz
Mega czekoladowy tort urodzinowy
Mikołajowy prezent
Mój dziadek nie jest Frankensteinem
Najwspanialszy prezent na Dzień Babci
Pojedynek o plac zabaw
Przygoda małej Tereski
Przygoda podczas opalania
Przygody rudej kurki - Pożar
Przygody rudej kurki - Spotkanie z wiewiórką
Przygody rudej kurki- Kurka w cyrku
Przygody rudej kurki- Odwiedziny rodziny
Przygody rudej kurki- Z wizytą u zajączka
Przyjęcie u pani Jeżowej
Przyoda podczas grzybobrania
Rufus- znajda
Samotna wycieczka małego kangurka
Smok siedmiogłowy
Spełnione życzenie
Spotkałam krasnoludka
Stary dwór
Śniegowa dziewczynka
Ufoliny
W Basi ogródku mieszkają krasnoludki
W żabim domu było dziś gwarno
Wieczerza wigilijna
Wiosna w bajkowej scenerii
Wróżka Zębuszka
Wypadek Adama
Wyprawa do lasu na jagody
Z fantazji zrodzona

" Smok siedmiogłowy"- rysowała Agnieszka lat 9

" Straszny dwór "

" Przygoda małej Tereski" - rysowała Agnieszka

Kreator stron - łatwe tworzenie stron WWW