Wszystkie bajki i opowiadania   tutaj zamieszczone są mojego autorstwa.
Antoneta-Anna Bednarek 

"BAJECZKA NA DOBRANOC O PIESKU WYRZUCONYM Z DOMU"

2013-09-30 17:12:39, komentarzy: 0

Bajeczka na dobranoc o piesku wyrzuconym z domu

 

Franek to czterolatek, wysoki szatynek, jak na swój wiek, bardzo dobrze rozwinięty zarówno fizycznie, jak i umysłowo. Kacper, jego sześcioletni braciszek jest drobniutkim blondynkiem. Chłopcy śmiało mogą uchodzić za bliźniaków.  Przed miesiącem ich  mama straciła pracę- redukcja etatów. Chłopcy oczywiście są zadowoleni, bo mają mamę dla siebie . Nie muszą wcześnie wstawać, żeby zdążyć rano do przedszkola. Trochę dłużej mogą teraz posiedzieć wieczorem. Tak właśnie było pewnego letniego dnia. Dopiero kiedy zaczęło się ściemniać mama ich wykąpała. Wykąpani  leżeli w  swoich łóżeczkach. Czekali na bajeczkę, którą mama im przeczyta. Uwielbiają te wieczory z mamą, gdy im czyta lub wymyśla coś na poczekaniu.

- Chłopaki zaraz do Was przyjdę i przeczytam bajkę - zawołała mama z kuchni.

- Czekamy- zawołali równocześnie Franek i Kacper.

Mama zaparzała sobie jeszcze herbatkę. Wracając do pokoju, zabrała z półeczki książeczkę z bajeczkami. Nie zdążyła jej jeszcze otworzyć, a mały Franek zakomunikował:

- Mamusiu, ja nie chcę, żebyś czytała bajkę z książeczki. Ja chcę bajeczkę z buzi.

Mama zaśmiała się głośno. Domyśliła się, że synuś prosi, by opowiedziała coś od  siebie. Lubił te jej opowieści. Zawsze tak ciekawie mówiła. No i teraz na poczekaniu  zaczęła wymyślać:

- Gdzieś daleko, za siódmą górą, za siódmą rzeką, mieszkała pewna rodzina. Niezbyt bogata. Oboje rodzice ciężko pracowali.

- A mieli małe dzieci?- pyta Franek.

- Tak , kochanie. Dwie śliczne dziewczynki. Zosię i Marysię-  odpowiedziała mama.  Zosia była śliczną brunetką z burzą loków na głowie. Oczka miała jak dwa czarne węgielki. Z tego powodu wszyscy nazywali  ją „Czarnulką.” Natomiast Marysia była blondyneczką, z pięknymi niebieskimi, dużymi oczkami, lśniącymi jak gwiazdy na niebie. Dziewczynki bardzo chciały mieć pieska. Od dawna o nim marzyły. Niestety rodzice, szczególnie mama nie zgadzali się.

- Co piesek będzie sam robił w domu, gdy wy będziecie w szkole, a my z tatą w pracy-  dopytywała córeczek mama  i ucinała wszelkie dyskusje na ten temat.

Zosia była uczennicą piątej klasy, natomiast Marysia była w klasie o rok wyżej. Pewnego razu, zimową, mroźną porą, kiedy dziewczynki wróciły ze szkoły,  a rodziców nie było jeszcze w domu, usiadły przy oknie  i obserwowały świat przez szybę.

- Jakie piękne gwiazdeczki lecą z nieba- zachwycały się dziewczynki płatkami śniegu.

Nagle ich uwagę przykuł przejeżdżający szosą duży  srebrny  samochód.gify samochody osobowe

Jechał bardzo wolno. W pewnym momencie samochód zatrzymał się, ktoś otworzył drzwi i wyrzucił jakiś przedmiot. Po czym samochód  szybko odjechał. Dziewczynki popatrzyły na siebie. Po sekundzie skierowały wzroki ponownie w stronę okna. To co zobaczyły, zaparło im dech w piersiach. Na drodze leżała torba, a z niej wychodził mały czarny piesek.gify pieski

Postanowiły go ratować, zabrać  do domu. Szybko narzuciły płaszczyki i wybiegły przed dom. Niestety pieska nigdzie nie było widać. Na drodze leżała tylko pusta torba. Zmartwione wróciły do domu. Zastanawiały się, gdzie zniknął piesek. Co biedny zrobi sam na mrozie . Gdzie znajdzie schronienie.

- Jak można coś takiego zrobić? To skandal- oburzała się Zosia.

- No tak , to nieludzkie– przytaknęła Marysia.

 Kiedy rodzice wrócili z pracy do domu, opowiedziały co zobaczyły . Mama bardzo się przejęła. Również było jej bardzo żal pieska. Razem z tatą postanowili pójść go odszukać. Całą czwórką wybrali się na poszukiwania. Niestety zmrok już zapadł, a nie natrafili na żaden ślad. Musieli wrócić do domu. Dziewczynki długo nie mogły zasnąć, rozmawiały o piesku, martwiły się o niego.

Po tygodniu od tego zdarzenia, Zosia wracając ze szkoły, zobaczyła przed  bramą swojego domu  skulonego pieska. Rozpoznała w nim tego wyrzuconego z samochodu.  Ucieszyła się, postanowiła go nakarmić. Wyniosła mu kawał kiełbasy, który znalazła w lodówce. Piesek zajadał z wielkim apetytem. Widząc, że jest zziębnięty,  zabrała go do mieszkania. Piesek był bardzo brudny. Pomyślała,że razem z Marysią wykąpią go. Niecierpliwie czekała na powrót siostry ze szkoły. Kiedy Marysia wróciła i zobaczyła pieska, również bardzo się ucieszyła. Zgodziła się z Zosią,że trzeba go wykąpać. Wsadziły pieska do wanny. Nie mając środków czystości przeznaczonych dla piesków, użyły delikatnego szamponu do włosów. Wymyły go dokładnie, a potem wycierały w stary szorstki ręcznik. Nie skończyły go wycierać, bo piesek uciekł. Zaczął biegać po mieszkaniu i tarzać się po wykładzinie dywanowej, leżącej na podłodze. Wszędzie było mokro.

- Mamy niewiele czasu. Zaraz mama wróci  z pracy- martwiła się Marysia- pośpieszmy się. Musimy uprzątnąć ten bałagan.

- Ale co zrobimy z pieskiem? Nie możemy go przecież wypuścić na taki mróz- głośno zastanawiała się Zosia. I właśnie  w tym momencie wpadła na genialny pomysł- Zbudujmy z kartonów tekturowych domek dla niego. Postawimy go na dworze przed domem- dodała.

- Marysia zgodziła się na ten pomysł – idę szukać pudeł kartonowych- zawołała.

Znały mamusię i czuły, że ona nie pozwoli, by piesek został w domu. Zabrały się szybko do pracy. Gdy domek był gotów, wymościły go starymi kocami. Położyły pieska do środka. O dziwo leżał tam bez ruchu. Chyba mu się podobało.

Mama wracając z pracy, już z daleka zauważyła kartony przed domem. Zastanawiała się co to może być. Kiedy podeszła bliżej, zajrzała do środka. Zobaczyła pieska. Piesek natychmiast podszedł do niej   i zaczął lizać po rękach.

-Zosiu, Marysiu!-  zawołała od drzwi -  powiedzcie mi co to jest przed domem? Czy to jest domek dla psa? Dobrze myślę? Przecież to okropnie wygląda. Jak duża kupa śmieci. Trzeba to posprzątać.

– To gdzie będzie spał piesek? – odezwała się Zosia. Przecież zamarznie, jak będzie spał na mrozie.

- No właśnie, zamarznie - przytaknęła mama-  Musimy na noc zabrać go do domu, a jutro pomyślimy co z nim zrobić. Nie możemy go tam zostawić, przecież jest duży mróz, a nocą będzie jeszcze wiekszy.

 Dziewczynki spogladały na mamę ze zdziwieniem. Zawsze mówiła,że nie chce zwierząt w domu, a tu proszę, sama zaproponowała, by dać mu schronienie . Zosia szybko wybiegła przed dom. Zabrała kundelka na ręce i wniosła do domu.

- Jakoś dziwnie czysty ten piesek– powiedziała mama podejrzliwie –głaskając go.

- Bo myśmy go wykąpały- zakomunikowały dziewczynki.

Myślały, że mama będzie się gniewała, ale ona nic na to nie odpowiedziała. Już wcześniej się domyśliła,że dziewczynki go wykąpały. Zosia postawiła pieska na podłogę i on natychmiast  zaczął biegać po całym mieszkaniu. Zachowywał się tak, jakby tu mieszkał od zawsze. Zaczepiał dziewczynki, szczekał. Łasił się do mamy. Dopiero, gdy tata wrócił do domu, zaczął się dziwnie zachowywać. Nawet pogłaskać nie pozwolił się tacie.

- Jakiś pan musiał go mocno skrzywdzić- powiedziała mama.

Tata bardzo kocha zwierzęta i przykro mu było, że piesek się go boi.

-  Nic na siłę – powiedział jednak - ja poczekam aż się do mnie przekona.

- Dziewczynki, żeby sprawa była jasna- jutro postanowimy co z nim zrobić?  Najlepiej będzie jak odwieziemy go do schroniska dla zwierząt. Jest tu niedaleko. Tam się nim dobrze zaopiekują- niespodziewanie zakomunikowała mama.

Zosia z Marysią bardzo się zasmuciły. Zaczęły mamę prosić, by zgodziła się na pozostawienie pieska. Ale ona była nieubłagana. Dziewczynki miały jednak nadzieję, że mama zmięknie.Wieczorem długo się z nim  bawiły. A on był taki wesoły, zadowolony, ufny. Mama tylko spogladała w ich stronę i usmiechała się do siebie. Miękło jej serce.

Nazajutrz przywołała dziewczynki do siebie i oznajmiła im radosną nowinę.

- Słuchajcie nie mogłam spać w nocy. Tak mi żal tego pieska. Ktoś go bardzo skrzywdził, nie możemy zrobić tego samego. Widać,że się mu u nas podoba. Postanowiliśmy wspólnie z tatą , że tu zostanie na zawsze.

Dziewczynki rzuciły się mamie na szyję. Uścisków nie było końca. Były bardzo szczęśliwe. Zaraz pobiegły do pieska, oznajmić mu dobrą nowinę ( jakby rozumiał).

Trzeba było jakoś nazwać pieska. Wspólnie wybrano  dla niego imię. Nero, tak go nazwali. Nero stał się ulubieńcem całej rodziny. A musielibyście zobaczyć mamę, zwariowałana punkcie Nera. On się jej odwzajemniał swą miłością. Wieczorami wskakiwał jej na kolana i spokojnie sobie u niej spał. Taki kochany cudowny piesek.

I wiecie chłopcy, w sumie to rodzina była wdzięczna tym bezwzględnym ludziom, którzy go wyrzucili. Bo gdyby ta historia się nie wydarzyła, pewnie dziewczynki do tej pory nie miałyby pieska.  Mama pewnie dobrowolnie  nigdy by się nie zgodziła. A tak proszę, cała rodzina zakochana w Nerusiu.

 

- Skąd się biorą tacy niedobrze ludzie?- zainteresował się Kacper-  jak mogli wyrzucić takiego małego pieska na mróz. Dobrze, że Zosia z Marysią się nim zaopiekowały. Ja bym ukarał tych ludzi, którzy go  wyrzucili .

- Masz rację Kacperku- odpowiedziała mama . Takich ludzi powinno się karać.

- A mamusiu, czy ta historia zdarzyła się naprawdę?- dalej Kacperek drążył temat.

- Takie historie naprawdę się zdarzają. Teraz śpij kochanie.– Nie myśl o tym. Są schroniska dla zwierząt i takie niechciane zwierzęta tam trafiają. Pracownicy i wolontariusze się nimi bardzo dobrze opiekują. Każdy dobry człowiek może zabrać-adoptować pieka ze schroniska. Piesek jest szczęśliwy, gdy trafi do dobrej rodziny.

- Adoptujmy takiego pieska- sennie powiedział Kacperek i zamknął oczka.

Mama nakryła dzieci kołderką i wyszła z pokoju.

 

 

Kategorie wpisu: Bajki, opowiadania
« powrót

Dodaj nowy komentarz

Wyszukiwarka

Tytuły bajek
Alfabet
Bajeczka na dobranoc o piesku wyrzuconym z domu
Bezpiętek-ni ptak, ni ssak, ni ryba
Cudowny jawor
Czekoladowa kraina
Czekoladowa księżniczka
Czy ja jestem podobna do Japonek?
Dziwy
kaczka u fryzjera
Karolinka bardzo niegrzeczna dziewczynka
Kasztanowy ludek
Konkurs
Kotek z Białowieży
Krasnoludki
Krowa u dietetyka
Księżycowa bajka
Lekcja geografii
leśna jagódka
Magiczna rzeczka
Mali cukiernicy i babcia
Mali cukiernicy pieką muffiny jagodowe
Mateusz
Mega czekoladowy tort urodzinowy
Mikołajowy prezent
Mój dziadek nie jest Frankensteinem
Najwspanialszy prezent na Dzień Babci
Pojedynek o plac zabaw
Przygoda małej Tereski
Przygoda podczas opalania
Przygody rudej kurki - Pożar
Przygody rudej kurki - Spotkanie z wiewiórką
Przygody rudej kurki- Kurka w cyrku
Przygody rudej kurki- Odwiedziny rodziny
Przygody rudej kurki- Z wizytą u zajączka
Przyjęcie u pani Jeżowej
Przyoda podczas grzybobrania
Rufus- znajda
Samotna wycieczka małego kangurka
Smok siedmiogłowy
Spełnione życzenie
Spotkałam krasnoludka
Stary dwór
Śniegowa dziewczynka
Ufoliny
W Basi ogródku mieszkają krasnoludki
W żabim domu było dziś gwarno
Wieczerza wigilijna
Wiosna w bajkowej scenerii
Wróżka Zębuszka
Wypadek Adama
Wyprawa do lasu na jagody
Z fantazji zrodzona

" Smok siedmiogłowy"- rysowała Agnieszka lat 9

" Straszny dwór "

" Przygoda małej Tereski" - rysowała Agnieszka

Kreator stron - łatwe tworzenie stron WWW