Jawa czy sen
Postanowił mały Leoś
pójść na spacer późną porą,
bo podobno ciemną nocą,
krążą jakieś dziwne stwory.
Kiedy tata czytał książkę,
mama w kuchni piekła ciasta,
wyszedł z domu po kryjomu,
ruszył prosto w stronę miasta.
Wszak ciekawość go tam wiedzie,
pragnie sprawdzić to naocznie
czy te stwory są prawdziwe,
czy fantazją starej babci.
Chociaż ciemno dookoła,
wicher dmucha prosto w oczy,
on nie zraża się tym wcale,
raźnym krokiem dumnie kroczy.
Nagle dojrzał dziwne błyski,
coś zarżało obok niego.
Zamarł biedny z przerażenia-
obok stoi coś dziwnego.
Ni to koza, ni to osioł,
ni to baran, ni to krowa.
Mały pyszczek, zgrabne uszy,
grzywa długa, kolorowa.
Nie wie biedny, co ma robić-
czy stać w miejscu, czy uciekać?
Ni żywego ducha wkoło,
pohukuje tylko puchacz.
A zwierzątko znów zarżało
i mlasnęło bardzo głośno.
Postanowił, zatem Leoś
schować się pod wielką sosną.
Lecz wciąż stoi jak słup soli.
Nogi ani drgną- jak z drewna.
Zaczął krzyczeć, machać ręką.
Nie wie, że to wizja senna.

ilustracja Al
Kreator stron - łatwe tworzenie stron WWW